Bezpieczne osiedla miejskie Jak prawidłowo korzystać z sauny?
3/2008 21

Już podczas pierwszego kontaktu z autem, można wyklarować sobie na jego temat wstępną opinię. Nawoskowany lakier, błyszczące alufelgi, czyściutkie wnętrze - takie rzeczy od razu do nas przemawiają i wydaje się, że dane auto „jest zadbane” i godne poświęcenia mu większej uwagi. I tu właśnie pojawia się pierwszy zgrzyt. Często zdarza się, że jeśli auto ma pięknie wypucowaną karoserię i błyszczący lakier to było lakierowane poza fabryką (czyli miało stłuczkę lub wypadek).

W ocenie stanu nadwozia bardzo pomocna jest kontrola grubości powłoki lakierniczej. Standardowa grubość tej powłoki zawiera się w granicach 80 – 160 mikrometrów. Niestety, aby to sprawdzić, potrzebny jest specjalny miernik (który sporo kosztuje). Ale jest inny, o wiele prostszy i tańszy sposób. Zdaje sobie sprawę, że mało osób o nim wie, a jest on naprawdę skuteczny. Myślę, że każdy z was ma w domu mały magnesik, taki który można „przykleić” na lodówkę. A o co z nim chodzi? Przeciwne bieguny się przyciągają i dlatego (w dużym uproszczeniu) magnes przyciąga blachę i nie spada z lodówki. W związku z tym będzie się także trzymał blachy oglądanego auta. Właśnie – blachy a nie szpachli, która nakładana jest na uszkodzoną w stłuczce/wypadku blachę i następnie lakierowana. Oglądając auto po prostu przykładajmy nasz magnesik do karoserii w różnych miejscach i zobaczmy czy się trzyma czy nie. Jeśli nie – pod lakierem jest warstwa szpachi! (czyli auto było naprawiane po jakiejś stłuczce wypadku). Sprawdzamy błotniki, maskę, drzwi itp. Ale należy pamiętać, że ważniejsza jest grubość powłoki lakierniczej na takich elementach, jak dach, słupki, progi czy podłoga bagażnika. Dlaczego? Maska czy błotnik mógł być naprawiany po małej obcierce, która nie dyskwalifikuje auta. A warstwa szpachli na dachu czy podłodze bagażnika na 99% świadczy o zaliczeniu przez auto poważnej kolizji. Mogą istnieć jakieś pojedyncze przypadki, że np. wandale porysowali dach i potrzebna była naprawa z użyciem szpachli – ale powiedzmy sobie szczerze – ile jest takich przypadków? Poza tym, gdyby to faktycznie był ten typ naprawy, to sprzedający nie powinien tego ukrywać, bo wtedy to nie skreśla auta – o ile oczywiście była to fachowa naprawa. A jeśli naprawa nie była fachowa, to za jakiś czas warstwa szpachli zacznie nam pękać i będą z dachem problemy, zacznie nam wchodzić rdza. I moim zdaniem lepiej od razu zrezygnować z zakupu takiego auta, szkoda czasu na oglądanie takiego egzemplarza, chyba, że… chcemy zbadać uczciwość sprzedającego i zaczniemy wypytywać go co się stało, że auto miało naprawiany dach. Moim zdaniem w takim aucie znajdziemy masę innych rzeczy świadczących o raczej mało fachowej naprawie i możemy ich poszukać tylko po to, żeby nabrać doświadczenia i mieć łatwiej podczas oględzin kolejnego auta.

Po sprawdzeniu blach auta musimy sprawdzić szczeliny między poszczególnymi elementami nadwozia. Jeśli zauważymy, że szczelina np. między prawą stroną maski a prawym błotnikiem jest większa/mniejsza od szczeliny między lewą stroną maski a lewym nadkolem, to mamy prawie 100% pewności, że stoimy przed autem z bujną przeszłością. Najłatwiej to sprawdzić „jadąc” jednocześnie palcami po prawej i lewej szczelinie, ale przy dużej nierówności, będzie ją widać gołym okiem. Tak samo sprawdzamy szczeliny przy klapie bagażnika czy w miejscu gdzie spotyka się np. prawy błotnik z prawym górnym rogiem maski i słupkiem A (tym prze przedniej szybie). Patrzymy także na osadzenie przednich reflektorów i kierunkowskazów, zarówno z bliska jak i z odległości 2-3 metrów. Z większej odległości lepiej widać, czy auto „trzyma wymiary” Powód tego jest taki, jak napisałem na wstępie. Chcąc zaoszczędzić, naprawa była przeprowadzona byle jak. Jeśli stwierdzimy jakieś rażące różnice w szczelinach, to tak jak w przypadku auta z warstwą szpachli na dachu, lepiej zrezygnować z zakupu.

Jeszcze kilka słów o lakierze - Auto najlepiej jest oglądać w ciągu dnia (nigdy po zmroku), bo wtedy można najlepiej się przyjrzeć lakierowi. Jego kolor i odcień powinien być taki sam na całym aucie. Często malowane po na naprawie elementy mają minimalnie inny odcień od reszty samochodu. Nie dlatego, że blacharz dobrał zły kolor. Nawet jeśli oznaczenie zastosowanego koloru jest identyczne, to świeżo malowany element będzie błyszczący, a lakier na reszcie samochodu powinien w ciągu kilku lat trochę zmatowieć i zblednąć. Dlatego idealnie umyte i nawoskowane nadwozie powinno wzbudzać podejrzliwość (chęć ukrycia innych odcieni) Szukać należy także śladów odcięcia, czyli miejsc, w których lakiernik skończył nakładać nową warstwę i widać, że nowy lakier nachodzi na starą jego warstwę. Szczególnie trzeba oglądać wszystkie słupki (te trzymające dach :p)

0 głosuj

Kometarze wyłączone.

Cs
darmowe motywy@Imiona@bezpłatne ogłoszenia@pozycjonowanie@pierścionki@Wzory CV@lampy kielce@Wyznanie - Ira@alveo
©2006-2008 XYBER